Co po studiach prawniczych? Perspektywy zawodowe świeżo upieczonych prawników

Co po studiach prawniczych? Perspektywy zawodowe świeżo upieczonych prawników

W potocznej świadomości panuje przekonanie, że studia prawnicze gwarantują porządną, intratną i ciekawą pracę. Jest to wymagający kierunek kształcenia, któremu nie każdy jest w stanie podołać. Ale kiedy już się uda… No właśnie, czy perspektywy są aż tak kolorowe, jak nam się wszystkim wydaje?

Studia prawnicze są marzeniem wielu maturzystów. Część z nich wybiera je, ponieważ upatruje w wykształceniu prawniczym gwarancję zatrudnienia. Inni w momencie aplikowania na uczelnię, oczami wyobraźni widzą za to siebie w ciężkich, sędziowskich togach lub w gabinecie prokuratora (oczywiście w roli gospodarza tegoż gabinetu). Jedni i drudzy powinni jednak nieco powściągnąć swój entuzjazm, jeśli myślą, że ich plany spełnią się z taką łatwością jak marzenia informatyków lub finansistów o porządnym etacie za dobre pieniądze.

 

Zawód: prestiż

Ogółem biorąc, studia prawnicze polegają na przyswajaniu sobie rozległej wiedzy, zdawaniu niełatwych egzaminów i zdobywaniu doświadczenia od niemal samego początku trwania edukacji. Jeśli chcemy, by te pięć lat nie poszło na marne, lepiej podejść do tego etapu poważnie. Nawet jeśli jakimś cudem dalibyśmy radę ukończyć prawo po linii najmniejszego oporu, to branża, po wejściu na rynek pracy, boleśnie nas zweryfikuje. Prawda jest bowiem taka, że mamy obecnie nadmiar absolwentów tego kierunku, a zatem posady trafiają się tylko najlepszym.

Planując studia prawnicze, pamiętajmy również o tym, że stanowiska takie jak prokurator, sędzia, adwokat, radca prawny, komornik czy chociażby notariusz – uważane za najbardziej prestiżowe i intratne – wymagają ukończenia odpowiedniej aplikacji prawniczej i złożenia egzaminu zawodowego. Dopiero po ich uzyskaniu możemy, tak naprawdę wkroczyć na wymarzoną ścieżkę kariery. Poprzedzające tę chwilę co najmniej 6-letnie przygotowania (aplikacja ogólna trwa najkrócej, bo rok, pozostałe od dwóch do czterech lat), warto natomiast poświęcić na pogłębianie wiedzy i zdobywanie pierwszych szlifów zawodowych. To dobry czas na podejmowanie praktyk i staży oraz ambitnej działalności studenckiej.

 

Jeśli nie aplikacja, to co?

Nie jest tajemnicą, nawet poza środowiskiem prawniczym, że miejsca na aplikacjach zarezerwowane są tylko dla nielicznych. Nie dość więc, że realizacja tego etapu zawodowego słono kosztuje, to jeszcze jest dana wyłącznie wybranym. Wielu magistrów prawa po ukończeniu 5-letnich studiów ani myśli silić się na aplikację. Zadowalają się tytułem prawnika i szukają pracy jako doradcy prawni (nie mylić z radcami), zatrudniają się w administracji, firmach prywatnych, różnej maści instytucjach lub zakładają własne kancelarie, w których parają się udzielaniem porad prawnych.

 

Własna firma: prawnikowi zawsze łatwiej

Ukończenie samych tylko studiów, bez zwieńczenia ich aplikacją, nie przekreśla więc kariery w branży prawniczej. Jeśli taki scenariusz bardziej nam odpowiada, pamiętajmy jednak, że zwykły prawnik nie może reprezentować swoich klientów w sądzie ani liczyć na pełnienie w przyszłości prestiżowej funkcji zaufania publicznego (a taką jest np. adwokat, prokurator czy radca prawny). Swoją wiedzę prawniczą możemy wszakże wykorzystać w inny sposób, chociażby zakładając własną działalność gospodarczą, niekoniecznie o charakterze doradczym. Niezależnie od tego, jaką firmę otworzymy, dogłębna znajomość przepisów prawa zawsze pomoże nam sprawnie rozwijać swój biznes.


 

Elżbieta Gwóźdź