Spadek obciążony długami. Co robić, by nie musieć ich spłacać?

Spadek obciążony długami. Co robić, by nie musieć ich spłacać?

Otrzymanie spadku po zmarłym nie zawsze oznacza same korzyści. Często bywa i tak, że wraz z majątkiem na naszych barkach ląduje obowiązek spłaty jego długów. Pół biedy, jeśli po ich uregulowaniu coś nam jeszcze zostanie. Zdarza się jednak, że wysokość zadłużenia przekracza wartość aktywów…

Problematyczny spadek

Filmy i powieści nauczyły nas postrzegać spadek jako niespodziewany dar od losu bądź jako źródło rodzinnych sporów. Ta druga opcja jest zdecydowanie bliższa rzeczywistości. Niestety niespłacone kredyty i zadłużenia przechodzą na spadkobierców wraz z dziedziczonym majątkiem. Otrzymanie schedy po zmarłym miewa więc drugą, niezbyt nęcącą stronę medalu, z którą też trzeba się jakoś uporać.

Sprawa nie przedstawia się jeszcze tak strasznie, jeśli wysokość długów nie przekracza wysokości aktywów, czyli materialnej wartości majątku, która może powiększyć stan naszego posiadania. Wówczas pozostaje nam spłacić wszystkie zadłużenia i korzystać z pozostałej części schedy. Kłopot pojawia się wówczas, gdy pasywa przewyższają aktywa. W takiej sytuacji nie dość, że sami nie dostaniemy nic, to jeszcze będziemy musieli pokryć długi spadkodawcy z własnej kieszeni. Możemy być więc stratni. Aby tego uniknąć, w odpowiednim czasie musimy wystosować właściwe oświadczenie, na mocy którego długi nie przejdą na nas lub spłacimy je tylko do wysokości aktywów.

Jeśli zdecydujemy się na spłacenie długów wyłącznie do wysokości aktywów spadkowych, musimy przyjąć spadek z całym dobrodziejstwem inwentarza. Oświadczenie w tej sprawie składamy u notariusza lub przed sądem, w terminie sześciu miesięcy od momentu, w którym dowiedzieliśmy się, że jesteśmy spadkobiercami. Jeśli tego zaniechamy, schedę po zmarłym odziedziczymy wprost, czyli bez ograniczeń – będziemy zmuszeni spłacić wszystkie zadłużenia, nawet jeśli znacznie przekraczają one otrzymany majątek. Nieprzypadkowo termin sześciu miesięcy wyznacza nie data śmierci spadkodawcy, ale dzień, w którym dowiedzieliśmy się o statusie spadkobiercy. To rozróżnienie jest kluczowe, ponieważ w przypadku dalekich krewnych lub skomplikowanych relacji rodzinnych możemy w ogóle nie wiedzieć o śmierci spadkodawcy. Informacja ta może do nas dojść dopiero wtedy, kiedy otrzymamy pismo od wierzyciela, domagającego się spłaty długów po zmarłym. Wówczas musimy udowodnić przed sądem, że nie wiedzieliśmy o śmierci spadkodawcy i wskazać datę, kiedy sobie ten fakt uprzytomniliśmy.

W rzeczonym terminie sześciu miesięcy mamy możliwość nie tylko przejąć spadek z całym dobrodziejstwem inwentarza, ale również zrezygnować z niego. Jest to rozsądna decyzja, jeżeli po spłaceniu długów rzeczywiście nie zostanie nam nic lub bardzo niewiele. Odrzucając spadek, pozbywamy się bowiem konieczności uregulowania spraw spadkowych, co byłoby naszym obowiązkiem w przypadku przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Pamiętajmy jednak przy tym, że spadek, którego nie przyjmiemy, przechodzi na innych członków rodziny, w pierwszej kolejności na wnuków zmarłego. Jeśli chcemy ich uchronić przed kłopotliwym dziedzictwem, zadbajmy o to, aby i oni w porę zrezygnowali ze spadku. Jeśli schedę po zmarłym odrzucą wszyscy mogący po nim dziedziczyć, przechodzi ona na Skarb Państwa oraz gminę, a te mają prawo przyjąć spadek z dobrodziejstwem inwentarza.

 

 

Zrzeczenie się spadku za życia spadkodawcy

Przyjęcie lub odrzucenie spadku jest procedurą jednostronną, która następuje po śmierci krewnego. Ale dziedziczenia po konkretnej osobie możemy zrzec się jeszcze za życia spadkodawcy. Decyzja ta ma formę umowy dwustronnej i wyłącza z dziedziczenia zarówno spadkodawcę, jak i jego zstępnych (chyba że postanowiono inaczej). Umowa ma postać aktu notarialnego i nie jest definitywna, co oznacza, że można od niej odstąpić, ale tylko za życia spadkodawcy.


 

Elżbieta Gwóźdź